
Dariusz Olejniczak (fot. Wojciech Medyński)
Rozmowa z Dariuszem Olejniczakiem – kandydatem na wójta gminy Wińsko.
Joanna Skoczylas: Twierdzi Pan, że za kadencji obecnego wójta w gminie Wińsko nic się nie dzieje. Co według Pana powinno się dziać w trakcie obecnej, trwającej jeszcze kadencji? Co więcej się działo w latach 2006-2010, gdy Pan pełnił funkcję wójta?
Dariusz Olejniczak: Właściwie należałoby powiedzieć, że za kadencji obecnych dwóch wójtów nic się nie dzieje.
Cztery lata temu, w trakcie kampanii wyborczej mieszkańcy otrzymali od aktualnego wójta Ryszarda Mirytiuka list wraz z programem wyborczym, w którym w 21 punktach deklarował co zostanie w gminie Wińsko zrobione gdy zostanie wójtem. Wiele osób, po przeczytaniu tego dokumentu pomyślało tak: – Oj, będzie się działo!
Przedstawię przykładowe dwa punkty programu mojego konkurenta sprzed 4 lat i sposoby ich realizacji. W pkt. 3 czytamy: racjonalnie planować budżet gminy i sposób jego wydatkowania – po wyborach wójt zatrudnił zastępcę wójta. Zgodnie z pkt. 4 swojego programu wyborczego obecny wójt obiecywał zmienić model sprawowania funkcji wójta, stworzyć „przyjazny urząd” jako placówkę służącą i pomagającą mieszkańcom – tymczasem stworzył przyjazny urząd dla siebie. Zamknął się w gabinecie, unikając podejmowania jakichkolwiek decyzji.
W cytowanym programie wyborczym nie znalazłem żadnego punktu, który zostałby w 100% zrealizowany. Realizacji tej „papierowej wizji” nie pomogło nawet zatrudnienie zastępcy wójta. To były czcze, puste hasła wyborcze mające na celu wyłącznie zdobycie władzy. Jak widać nie warto stawiać na kandydatów bez doświadczenia samorządowego.
Oceniając ostatnią moją kadencję (lata 2006-2010) należałoby poświęcić kilka stron, aby przybliżyć wszystkie zrealizowane, a nie tylko obiecane przedsięwzięcia. Tutaj przypomnę niektóre z nich:
- 9 nowych dróg gminnych (Łazy, Jakubikowice, Chwałkowice, Turzany-Głębowice, Białawy- Białawy Małe, Piskorzyna, Krzelów, Naroków, Moczydlnica Klasztorna),
- remonty świetlic wiejskich w 11 miejscowościach: Piskorzyna, Przyborów, Orzeszków (pierwszy etap remontu), Białawy, Buszkowice Małe, Krzelów, Rudawa, Turzany, Konary, Budków, Smogorzów Wielki,
- gruntowny, kapitalny remont „kina” GOK-u w Wińsku,
- wykonanie projektu, zapewnienie unijnego dofinansowania oraz rozpoczęcie budowy sali sportowej,
- budowa Ośrodka Zdrowia w Wińsku,
- zakup samochodów strażackich dla 3 jednostek OSP,
- remonty i modernizacje wszystkich szkół na terenie gminy,
- stworzenie 5 bezpłatnych przedszkoli czynnych 11 godzin dziennie, z pełnym wyżywieniem,
- wymiana w całej gminie oświetlenia ulicznego na energooszczędne, które zaprocentowało w tej kadencji oszczędnościami rzędu ok. 50%
oraz wiele innych mniejszych, ale równie ważnych zadań.
Czy to prawda, że w poprzedniej kadencji miał Pan w planach zamknięcie szkół podstawowych? Obecnie mamy w całym kraju lawinę likwidacji małych wiejskich placówek. Czy pójdzie Pan tą drogą?
Jest to oczywiście nieprawdą. Na potwierdzenie przypomnę, że we wszystkich szkołach podstawowych były przeprowadzone remonty, na które zostały wydane znaczne, zewnętrzne oraz gminne środki finansowe. Utworzenie we wszystkich szkołach podstawowych przedszkoli, które miały działać w następnych latach, również obalają tak postawioną tezę. Po co miałbym likwidować szkoły, które nie wymagały w najbliższej przyszłości większych nakładów finansowych obciążających gminę?
Również obecnie nie mam zamiaru likwidować szkół podstawowych. W sprawach oświaty zawsze staram się kierować dobrem dzieci. Uważam, że najmłodsi uczniowie powinni uczęszczać do szkół jak najbliżej miejsca zamieszkania.
Ostatnio gorącymi tematami w gminie Wińsko są budowy biogazowni, bioelektrowni i farm wiatraków. Budzą one wiele kontrowersji wśród radnych i mieszkańców. Czy jest Pan zwolennikiem powstania takich miejsc w gminie? Jak ocenia Pan te pomysły?
Jestem zwolennikiem wszystkich inwestycji, które nie szkodzą ani ludziom, ani środowisku, dają miejsca pracy i powodują rozwój gminy. Jak już wcześniej wypowiedziałem się na łamach Kuriera Gmin, lokalizacja takich inwestycji bezwzględnie musi posiadać akceptację mieszkańców konkretnych miejscowości.
14 lipca bieżącego roku, na spotkaniu mieszkańców z aktualnym wójtem w Morzynie, dotyczącym lokalizacji budowy biogazowi w tej miejscowości, zaproponowałem rozwiązanie problemu lokalizacji wszystkich uciążliwych inwestycji poprzez podjęcie przez radnych uchwały dotyczącej opracowania „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Wińsko”, które odpowiedziałoby na pytania co i gdzie można stawiać i budować. Jest to opracowanie, na podstawie którego wykonuje się następnie miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego gminy, będący już prawem miejscowym. Jak mi wiadomo do chwili obecnej wójt nie złożył projektu takiej uchwały na sesji Rady Gminy Wińsko, mimo że zobowiązał się do tego na tym spotkaniu.
Dlaczego mając dobrą pracę chce Pan po raz kolejny wrócić do Wińska na stanowisko wójta? Co Panem kieruje?
To prawda, że mam dobrą i ciekawą pracę. Jeżdżąc po całym Dolnym Śląsku mam możliwość spotykania się z wieloma ciekawymi i wartościowymi ludźmi. Również tymi pracującymi w samorządach, którzy wprowadzają na swoim terenie wiele ciekawych rozwiązań dotyczących funkcjonowania gmin.
Dlaczego chcę być ponownie wójtem? Lubię pracę wójta. Lubię, gdy jeden dzień nie jest podobny do drugiego. Sprawia mi dużo satysfakcji, gdy widzę jak gmina zmienia się na dobre, jak przychodzą efekty ciężkiej pracy, mojej i innych osób działających na rzecz lokalnej społeczności. Wiem, że praca wójta wymaga szerokiej wiedzy i kompetencji w wielu zagadnieniach, a przede wszystkim dużego doświadczenia samorządowego i zaangażowania. Posiadam te cechy i chętnie sprostam temu wyzwaniu.
Decyzję o ponownym kandydowaniu na stanowisko wójta podjąłem po konsultacjach z mieszkańcami gminy. To oni namawiali mnie do podjęcia takiej decyzji. Jeśli jestem im potrzebny – zrobię wszystko żeby ich nie zawieść.
Ostatnio w powiatowej prasie pojawiły się dziwne informacje na Pana temat. Chciałabym wiedzieć, czy ma Pan jakiś układ z obecnym wójtem w sprawie obstawieniu stanowisk w gminie po wyborach i czy utrzymuje Pan z obecnym wójtem prywatne kontakty? Czy to Pan zamienił w projekcie uchwały Rady Gminy dotyczącej biogazowni określenie „na terenie całej gminy” i zastąpił je nazwami miejscowości, w których planowano ich budowę? Jeśli tak to dlaczego?
Informacje, które ukazują się w felietonach „Bez okularów widzę że…” w Kurierze Gmin są, delikatnie mówiąc, nieudolną i tendencyjną próbą wprowadzenia czytelników w błąd.
Nie mam żadnych układów z obecnym wójtem ani nie utrzymuję z nim żadnych prywatnych kontaktów. Jak się okazuje, autorka felietonów ma w kreowaniu takiej alternatywnej rzeczywistości swój osobisty interes. Przed dwoma tygodniami ogłosiła, że sama będzie startowała w wyborach. Cóż mogę powiedzieć? Mieszkańcy gminy Wińsko to rozsądni ludzie – niech sami wyciągną wnioski z takiego obrotu sprawy. Autorce felietonów radziłbym natomiast założenie okularów. W nich będzie lepiej widziała sprawy gminy, a także swoje problemy, szczególnie te z etyką dziennikarską i wykorzystywaniem pracy dziennikarza we własnej kampanii wyborczej.
Wróćmy do biogazowni. Autorami projektu uchwały Rady Gminy dotyczącej biogazowi było kilku radnych, którzy złożyli wniosek o sesję nadzwyczajną. Zmienić zapisy każdej uchwały mogą tylko radni na sesji Rady Gminy, ja nie posiadam takich kompetencji. Uchwała została jednogłośnie przegłosowana, co świadczy o sukcesie osób składających projekt uchwały.
W lokalnej prasie przeczytałam również, że przed 14 laty planował Pan z ówczesnymi radnymi budowę w Wińsku ubojni drobiu. Proszę przybliżyć ten temat czytelnikom. Czy obecnie byłby Pan zwolennikiem takiej inwestycji na terenie gminy? Jak Pan skomentuje fakt publikacji informacji sprzed tak wielu lat w okresie przedwyborczym?
Tak, to prawda, że były takie plany budowy ubojni i przetwórstwa drobiu. Powstała wówczas spółka, którą założyli hodowcy drobiu z naszej gminy i gmin ościennych. Gmina Wińsko, chcąc mieć kontrolę nad spółką, miała mieć w niej swoje udziały. Inwestycja ta zakładała powstanie od 60 do 100 miejsc pracy. Odpady z tej produkcji miały być wywożone do utylizacji poza teren gminy. Z powodu nieotrzymania dofinansowania do tej inwestycji spółka została rozwiązana.
W tej chwili są inne realia, wszyscy posiadamy szerszą wiedzę. Czy dzisiaj doszłoby do realizacji tego typu inwestycji? Szczerze mówiąc, bardzo w to wątpię. Zależałoby to od szeroko zakrojonych konsultacji społecznych. Natomiast fakt, że taka informacja sprzed 14 lat ukazuje się właśnie teraz i jest autorstwa konkurentki w nadchodzących wyborach pozostawiam bez komentarza. Niech czytelnicy sami to ocenią.
Jaki jest Pana znak zodiaku?
Mój znak zodiaku to ryby, z czego się bardzo cieszę.
Przeczytaj drugą część wywiadu
- reklama -

